Typoduchy, czyli jak zamiłowanie do słowa połączyło się z designem – Viktoria Kopaczewska

Zdarzyło się Wam przeczytać jakieś słowa, które tak mocno Was poruszyły, że najchętniej nie rozstawalibyście się z nimi ani na chwilę? A gdyby istniał sposób na ich uwiecznienie, tak aby nawet w trakcie snu mieć je przy sobie…?

Pomysł na typoduchy, czyli poduszki z napisami, powstał kilka lat temu podczas niesamowitego wydarzenia jakim jest Festiwal „Miasto Poezji”. Początkowo były one ogromnych rozmiarów i widniały na nich nazwiska festiwalowych gości. Kiedy jednak zauważono, jak ogromnym zainteresowaniem się cieszą (w niewyjaśnionych okolicznościach ginęły z punktów, w których były rozłożone), powstał pomysł na prowadzenie warsztatów, gdzie każdy uczestnik będzie miał szansę wykonać takie cudo samodzielnie. Pierwsze tego typu warsztaty miały miejsce dwa lata temu z okazji kolejnej edycji wyżej wspomnianego festiwalu, obecnie odbywają się częściej.

Processed with VSCO with hb1 presetProcessed with VSCO with hb1 preset

Ósmego października miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w tym niezwykłym procesie tworzenia małych dzieł sztuki. Dużym zaskoczeniem było dla mnie to, że poszewki każdy musi uszyć samodzielnie. W jednej chwili ogarnęło mnie przerażenie, bo – chociaż wstyd się przyznać – nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z maszyną do szycia. Na szczęście warsztaty prowadziły dwie niesamowite kobiety – Magdalena Krasuska i Monika Czapka, które krok po kroku tłumaczyły, jak należy przygotować materiał, jak odpowiednio go wymierzyć oraz ułatwić sobie pracę, żeby efekt końcowy był zachwycający. I choć samo szycie poduszki wymagało pewnej dozy skupienia i zdolności manualnych, to prawdziwa zabawa zaczęła się w momencie przygotowywania napisów na poszewki. Podczas zgłoszeń każdy uczestnik miał szansę wybrać słowa, które chciałby umieścić na swojej poduszce. Istnieją jedynie dwa ograniczenia – długość cytatu oraz jego treść, która rzecz jasna musi być na pewnym poziomie. Cytat nie może być zbyt długi ze względów czysto praktycznych – małe znaki trudniej się odbija. Aby przygotować szablon należało odpowiednio odkleić litery ze specjalnie spreparowanej taśmy; było to mozolne zadanie, a najlepsze miało dopiero nadejść! Najlepsza zabawa zaczęła się w momencie, kiedy na stole pojawiły się różnokolorowe farby – każdy z nas mógł dowolnie wybrać barwy. Niektórzy stawiali na prostotę i wybierali klasyczną czarną farbę, inni odnajdowali w sobie duszę artysty i tworzyli nietuzinkowe wzory, używając przenikających się nawzajem odcieni. Każdy z nas ostrożnie nakładał farbę, sama myślami byłam już w domu, zastanawiając się, jakie miejsce zajmie gotowa poduszka. Efekt był zdumiewający. Ten etap pracy podobał mi się najbardziej. Po minach uczestników widać było, że im także – stresujący moment kontaktu z maszyną do szycia już minął, można więc puścić wodze fantazji i stworzyć coś niezwykłego. Większość cytatów miała związek ze snem lub trudnościami, jakich przysparza nam poranne wstawanie, oczywiście w żadnym stopniu nie był to przypadek.

Processed with VSCO with hb1 preset

Kiedy poszewki były już gotowe i farba schła, miałam okazję porozmawiać z pozostałymi uczestnikami. Każdy cieszył się z wykonanej poduszki i był zachwycony warsztatami. Jest tylko jeden minus – liczba zgłoszeń przewyższa możliwości Domu Słów, siłą rzeczy wszyscy chętni się nie zmieszczą. Tym z Was, którym nie udało się tym razem, mogę zdradzić, że w listopadzie będzie kolejna szansa. Bądźcie czujni 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s