Polska sposobem na życie – Aleksandra Stronkowska

„Polska stała się dla mnie sposobem na życie” – te słowa podczas spotkania na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II powiedział profesor Cheong Byung-Kwon, twórca pierwszego polskiego ośrodka w Korei Południowej, założyciel polonistyki na Hankuk University of Foreign Studies w Seulu, tłumacz Pana Tadeusza i Lalki na język koreański. Człowiek, który upodobał sobie i pokochał kraj odległy od swojej ojczyzny o ponad siedem tysięcy kilometrów. Poszłam na to spotkanie ze świadomością, że posłucham kogoś pracowitego i uzdolnionego. Okazało się, że dodatkowo miałam okazję przekonać się, że profesora można określić mianem polskiego patrioty.

Processed with VSCO

Spotkanie z Cheongiem Byung-Kwonem było niezwykłe pod wieloma względami. Po pierwsze – było to jedyne takie wydarzenie w Polsce, po drugie – sama historia profesora jest niezmiernie ciekawa.

Można powiedzieć, że Cheong Byung-Kwon już jako mały chłopiec marzył o poznaniu odległej kultury – niekoniecznie polskiej – jednak nieznanej i tajemniczej. Jak sam powiedział, będąc w szkole, tęsknił do jakiegoś dalekiego kraju, chciał zgłębić obcą tradycję i historię. Żyjąc ciągle tym pragnieniem, już jako student stwierdził, że chce nauczyć się polskiego – języka, którego nikt w Korei nie zna na tyle dobrze, aby propagować polską kulturę. W jego ojczyźnie nie było nikogo, kto mógłby przekazać ambitnemu człowiekowi taką wiedzę, ba, okazało się, że nawet możliwość dostania się do odległego europejskiego państwa była trudna do zrealizowania. Jednak, żeby poznać ten niedostępny w ojczyźnie dla Koreańczyka język, Byung-Kwon musiał wyjechać do Polski – jeżeli by tego nie zrobił, spełnienie swojego największego marzenia stałoby się nierealne. Myślę, że sytuacja dla wielu z nas wydałaby się nie do rozwiązania i zrezygnowalibyśmy z jej realizacji. Usłyszałam na tym spotkaniu banalną odpowiedź profesora na pytanie, jak zaczął uczyć się naszego języka: „Jeżeli nie mogłem dostać się do Polski, to dotarłem jak najbliżej jej”. I tak w 1978 roku znalazł się w Berlinie Zachodnim.

Dalej historia nauki profesora Cheonga Byung-Kwona także jest niezwykła. Będąc w RFN i chcąc uczyć się języka polskiego, najpierw musiał poznać niemiecki, i to na tyle dobrze, aby z tamtejszych podręczników zacząć uczyć się polskiego. Tu znowu sytuacja bardzo się komplikuje, kolejna przeszkoda na drodze do realizacji marzenia – jak nauczyć się dodatkowego języka, którego nie miało się nawet w planach? Profesor jednak podczas spotkania powiedział, że nie miał wyboru. Zdawał sobie sprawę, że nie będzie łatwo i jeżeli on nie nauczy się języka polskiego, to nikt w Korei nie będzie go umiał. Poznał więc język Goethego, co w końcu zaowocowało rozpoczęciem przyswajania mowy polskiej. Zaskoczyło mnie z jaką oczywistością to mówił – tak jakby nauczenie się obcego języka było najbardziej naturalną rzeczą na świecie. Ponownie się udało. Mały chłopiec odnalazł swój odległy kraj, o którym tak długo marzył.

Kolejne etapy to już tylko pasmo translatorskich sukcesów, wynikających przede wszystkim z dalszej ciężkiej pracy. Zaczęło się od przetłumaczenia na koreański artykułu o Korei Południowej, który opublikowano w „Polityce”. Profesor powiedział na spotkaniu, że chciał go przełożyć, ponieważ nikt inny by tego nie zrobił. Cheong Byung-Kwon ma na swoim koncie także wydanie słownika polsko-koreańskiego.

Na spotkaniu padło również stwierdzenie, że polonistyka na Hankuk University of Foreign Studies w Seulu to najlepsza i notabene jedyna prawdziwa filologia polska poza granicami naszego kraju. I tu znowu zdziwienie – jak to, na koreańskim uniwersytecie, kto z Korei chce się uczyć naszego języka, jaki widzi w tym sens? Myliłam się, zakładając, iż polonistyka w Seulu jest kierunkiem niszowym. W tej chwili filologię polską studiuje 113 koreańskich studentów, a w ośrodku pracuje 12 wykładowców. Dlaczego zainteresowanie naszym krajem w tak odległym azjatyckim państwie jest tak duże? Przede wszystkim dlatego, że studenci po ukończeniu studiów praktycznie od razu mają pracę – czy to w ambasadach, czy firmach koreańskich wchodzących na polski rynek. Pracodawcy potrzebują osób znających język i kulturę Polski. Drugim powodem dużej liczby studentów na tym kierunku jest popularność Chopina. Muzyka tego twórcy jest bardzo lubiana w Azji, przypomnijmy sobie ostatni Konkurs Chopinowski i jego zwycięzcę – został nim Cho Seong-Jin z Korei Południowej.

Studia te jednak nie są proste. Przez pierwsze dwa lata studenci intensywnie uczą się posługiwania językiem polskim; ćwiczą konwersacje, jest to fundamentalny krok, który pozwoli przejść dalej – do poznawania literatury, historii, ekonomii i polityki.

Processed with VSCO with hb1 preset

Spotkanie jednak miało głównie na celu zapoznać polskich uczniów, studentów i uczonych z translatorskim dorobkiem profesora z Korei. Jak wspominałam, zaczął od tłumaczenia artykułu z „Polityki” – można powiedzieć, że był to pierwszy krok w podjęciu bardziej wymagającej pracy, czyli przetłumaczenia jednych z największych polskich dzieł literackich – Pana Tadeusza w 2005 roku i wydanej całkiem niedawno, bo w październiku tego roku, Lalki.

Prace nad przełożeniem epopei Adama Mickiewicza trwały trzy lata. Profesor pracował nad utworem razem z trzema asystentami. Tłumaczenie było skrupulatne i czasochłonne – przełożenie jednej strony trwało miesiąc! Ale udało się. Dodatkowo koreański Pan Tadeusz zachowuje rytmikę oraz złożony podział dzieła. Wydanie naszej narodowej epopei odbiło się głośnym echem w Korei Południowej, tamtejsze władze ogłosiły przekład Cheonga Byung-Kwona książką roku 2006 i rozprowadziły ją do bibliotek oraz uniwersytetów w całym kraju.

Jednak na spotkaniu najwięcej było mowy o Lalce Bolesława Prusa (dodatkowo, podczas wydarzenia, można było podziwiać wystawę polskich wydań tejże powieści z przeróżnych okresów). Cheong Byung-Kwon już w czasach studiów w RFN zainteresował się dziełem wielkiego twórcy – uważał (i nadal uważa), że jest to najwybitniejszy utwór polskiego pozytywizmu. W Lalce najbardziej spodobała mu się postać Stanisława Wokulskiego, a przede wszystkim jego, jak to ujął, „medytacje”. Zapytany o najważniejszy według niego przekaz dzieła, odpowiedział, że Prus chciał poprzez swoją książkę uświadomić Polakom, że najważniejsza jest praca. Co ciekawe profesor wysnuł także interesujące porównanie. Według niego ksiądz Robak z Pana Tadeusza i Wokulski z Lalki są do siebie bardzo podobni. Dlaczego? Ponieważ są prawdziwymi patriotami.

Spotkanie z Cheongiem Byung-Kwonem było niezwykłe. Wiele się mówi o inteligencji i pracowitości Azjatów. Profesor potwierdził te zdania nie tylko całym swoim naukowym dorobkiem, ale przede wszystkim uporem w dążeniu do spełnienia wydawałoby się nierealnego marzenia o wyjechaniu do dalekiego europejskiego kraju. Może to nas tylko inspirować i dodawać siły w realizowaniu swoich planów i celów. Cheong Byung-Kwon utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że nie ma rzeczy niemożliwych. Trzeba tylko się poświęcić i ciężko pracować. A co ma w translatorskich planach profesor z Seulu? Wesele Wyspiańskiego, jednak to jeszcze nie teraz, jak powiedział, jest zmęczony Lalką, bo czasami ten Prus tak nudno pisał

Processed with VSCO with hb1 preset

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s