Recenzja „Wilczego leża” Andrzeja Pilipuka – Krzysztof Abramowski

Wielki Grafoman znów zaserwował zestaw solidnie skrojonych tekstów. Wilcze leże, najnowszy zbiór opowiadań Andrzeja Pilipiuka, miał premierę 28 czerwca 2017 roku. W środku znajdziemy dziesięć utworów. Powracają stare i lubiane klimaty PRL-u, agentów, likantropii oraz zagadek historycznych. Można się pokusić o sporo uogólnień, a zacznę sadystycznie od tych negatywnych.

Na przykład fabuła. Jeśli liczymy na wystrzałową akcję, raczej się zawiedziemy. Sporo tekstów to dociekania Roberta Storma, odbywające się „w zawieszeniu” za jego biurkiem lub w pokoju, często otrzymujemy niemal „ścianę” przemyśleń czy po prostu wynurzeń bohaterów na tematy historyczne. To może być zaleta tego zbioru, gdy oczekujemy od prozy artystycznej pewnej dawki „edukowania” czytelnika. W przeciwnym wypadku – możemy łatwo się zniechęcić wkładanym w usta bohaterów researchem. Dodajmy, gwoli ścisłości, bardzo dobrym i budzącym podziw.

Konkretnym przykładem będą Odległe krainy. Kilka pierwszych stron czytało mi się z trudnością, ale muszę przyznać, że koncepcja jest ciekawa i godna uwagi. Właściwie, główna akcja dzieje się w głowie bohatera – Roberta Storma – prowadzącego śledztwo w sprawie tajemniczego zniknięcia dziecka na wózku inwalidzkim. Detektyw stopniowo próbuje przeanalizować i zbadać tajemnicę warstwa po warstwie, aż wpada na ślady sugerujące, że w zniknięcie chłopaka zamieszana była zapomniana, żydowska magia. Brzmi interesująco? To prawda, ale na końcu otrzymujemy puentę, która… raczej nie zadowala czytelnika. Oto przebrnęliśmy przez całą zawiłą historię, aby na końcu nie poznać rozwiązania zagadki.

Innym razem spotykamy się z Promieniami X i opowieścią doktora Pawła Skórzewskiego. Wraz z doktorem Fryczem używają rentgenów do zbadania ludzi w pewnej wiosce na Lubelszczyźnie. W trakcie badań dochodzi do ciekawego odkrycia. To krótki tekst, ale autor (znowu) solidnie się przygotował i na kilku stronach pokazał, jak medycyna wchodzi do „zaściankowego” świata i co może się z tym wiązać.

Warto wspomnieć o bardzo dużej zalecie Wilczego leża, czyli warstwie słownej. Na przestrzeni całego zbioru widzimy zamiłowanie Pilipiuka do krótkich zdań, ciekawych porównań, rozdzielenia języka narracji od języka bohaterów. W zależności od głównych postaci opowiadań odczuwamy przejścia między narracją pierwszo- i trzecioosobową. Skutkuje to szafowaniem emocjami czytelnika: z jednymi kreacjami bardziej się utożsamiamy, z innymi mniej, ale mogę stwierdzić z całą pewnością, że taki był celowy zabieg Wielkiego Grafomana, który świetnie operuje wszelkimi możliwościami, jakie daje nam język polski.

Gdybym miał wskazać najlepszy tekst, byłaby to Lalka. Historia zabiera nas do opowieści o zabawce z sex-shopu – podarunku od byłej dziewczyny Roberta Storma. Skąd się ona wzięła i czym jest, dowiadujemy się na następnych stronach. Opowiadanie jest przykładem dobrze skonstruowanej akcji z ciekawym zakończeniem, pozostawiającym u czytelnika sporo frajdy, iż razem z bohaterem rozwiązał kolejną zagadkę. A przynajmniej połowicznie…

Na koniec nie można odmówić Fabryce Słów tego, czego powinniśmy od niego oczekiwać – ciekawego opakowania tekstów. Ilustracje Pawła Zaręby są klimatyczne, utrzymujące czytelnika w zawieszeniu i oczekiwaniu na rozwiązanie następnych tajemnic. Wystarczy spojrzeć na kompozycję rysunków z Odległych krain i Lalki, gdzie wykorzystano podobny motyw. Krańce rysunków są wycieniowane jak we śnie, widzimy centrum stanowiące tylko urywek jakiejś większej scenerii, którą możemy już sobie sami wyobrazić.

Słowem podsumowania, autor Wilczego leża przykłada wielką wagę do detali. Solidnie przygotowane dialogi i historyczne wtręty mogą zachwycić, ale nie jest to również pozycja dla wszystkich. Z pewnością nie odstawimy książki z wrażeniem: „Wow! Będę pamiętał to opowiadanie za 5 lat!”. Pisarz raczej nastawił się na płynną opowieść zamiast na wiekopomne dzieło – po prostu na umilenie wieczoru czytelnikowi. Myślę, że to właśnie mu się powiodło, bo opowiadania Pilipiuka czyta się zawsze z wielką przyjemnością.

Dziękujemy Wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie książki do recenzji.

 

Ocena: 4/5

Liczba stron: 350

Format: 125×195 mm

Oprawa: miękka

Cena: 39,90 zł

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s